217 rocznica wydarzeñ w Wandei - 1 ludobójstwo w Europie
Dodane przez lukasz karolak dnia Marzec 10 2010 14:34:32

¬ród³o: Rodzina Polska
Wandea, kraina po³o¿ona w zachodniej Francji, od pó³nocy graniczy z Loar±, od zachodu z Oceanem Atlantyckim. Przed rewolucj± to jeden z najbogatszych regionów dziêki dobrze rozwiniêtemu rolnictwu - uprawie pszenicy i hodowli. Wandejczycy byli szczerze przywi±zani do religii katolickiej. Ju¿ w XVI i XVII wieku zas³ynêli nieugiêt± waleczno¶ci± podczas wojen religijnych z protestantami. To z Wandei pochodzi³ ¶w. Ludwik Maria Grignon de Montfort, wielki czciciel Maryi i Naj¶wiêtszego Serca Pana Jezusa. Jako misjonarz spêdzi³ w Wandei wiêkszo¶æ swego ¿ycia, g³osz±c rekolekcje i misje, zak³adaj±c bractwa ró¿añcowe i inne. Czy to dziêki temu jednemu cz³owiekowi kraina ta zda³a w przysz³o¶ci niezwyk³y egzamin z obrony wiary?
Tre¶æ rozszerzona

¬ród³o: Rodzina Polska
Wandea, kraina po³o¿ona w zachodniej Francji, od pó³nocy graniczy z Loar±, od zachodu z Oceanem Atlantyckim. Przed rewolucj± to jeden z najbogatszych regionów dziêki dobrze rozwiniêtemu rolnictwu - uprawie pszenicy i hodowli. Wandejczycy byli szczerze przywi±zani do religii katolickiej. Ju¿ w XVI i XVII wieku zas³ynêli nieugiêt± waleczno¶ci± podczas wojen religijnych z protestantami. To z Wandei pochodzi³ ¶w. Ludwik Maria Grignon de Montfort, wielki czciciel Maryi i Naj¶wiêtszego Serca Pana Jezusa. Jako misjonarz spêdzi³ w Wandei wiêkszo¶æ swego ¿ycia, g³osz±c rekolekcje i misje, zak³adaj±c bractwa ró¿añcowe i inne. Czy to dziêki temu jednemu cz³owiekowi kraina ta zda³a w przysz³o¶ci niezwyk³y egzamin z obrony wiary?
Has³o "Wandea" stanowi wstydliwy moment rewolucji, rzekomo "ludowej". Oto z inspiracji tego ludu wybucha przeciwko niej i rewolucyjnej w³adzy typowe powstanie ch³opskie jako ¶wiadectwo, ¿e rewolucja nie mia³a ludowego poparcia. Inicjatorzy zrywu powstañczego to nie szlachta czy arystokracja broni±ce swoich dóbr, lecz prosty lud, poczuwaj±cy siê do obrony wiary i Ko¶cio³a.
Wandea to tak¿e pierwszy w dziejach Europy rejon, gdzie dopuszczono siê ludobójstwa - planowej, systematycznej akcji eksterminacyjnej wobec ludno¶ci, spo¶ród której wywodzili siê powstañcy. Decydentami i wykonawcami byli g³osiciele frazesów o wolno¶ci, równo¶ci i braterstwie.
Za wiarê i króla
Pierwsze powstanie wandejskie wybuch³o 7 marca 1793 roku. Powstañcy nazywali siebie Wielk± Armi± Katolick± i Królewsk±. Dzielno¶ci± i mêstwem nadrabiali braki w uzbrojeniu oraz przede wszystkim wyszkoleniu wojskowym. Wiêkszo¶æ na piersiach mia³a zawieszony krzy¿ lub obrazek Naj¶wiêtszego Serca Jezusowego, do kurty przypinano wyhaftowane na kawa³ku p³ótna czerwone serce z napisem "Bóg i Król". Do boju powstañcy szli z modlitw± na ustach.
Po po³±czeniu oddzia³ów Górnej Wandei armia liczy³a 40 tys. pieszych i 1200 konnych. Wielka Armia Katolicka i Królewska mia³a wielkich dowódców. Henri de la Rochejaquelein, Gaspard de Marigny, Louis-Marie de Lescure i inni: "Walczyæ - czêsto, daæ siê pobiæ - czasami, daæ siê zniszczyæ - nigdy" - mawia³ legendarny Franæois de Charette. "Musimy walczyæ, bo Republika nas zmia¿d¿y. Rzecz± kobiet jest modliæ siê. My, mê¿czy¼ni, musimy siê biæ" - powiedzia³ Jacques Cathelineau, z zawodu wo¼nica, zdolny strateg. Charles de Bonchamps wyzna³ na ³o¿u ¶mierci: "Nie walczy³em dla ludzkiej chwa³y. Je¶li nie zdo³a³em przywróciæ o³tarzy i tronu, to ich przynajmniej broni³em. S³u¿y³em memu Bogu, memu królowi i mej ojczy¼nie". Gdy po wygranej bitwie z wojskami republikañskimi rozjuszeni oporem wrogów ludzie z oddzia³ów Maurice'a d'Elbée chcieli wymordowaæ kilkuset jeñców, dowódca nakaza³ powstañcom uklêkn±æ i odmówiæ "Ojcze nasz". Przy s³owach "i odpu¶æ nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", zawo³a³ do swoich ¿o³nierzy: "Jak¿e to, o¶mielacie siê prosiæ Boga o wybaczenie, kiedy sami nie potraficie wybaczyæ?". Jeñcy zostali uratowani i uwolnieni. Wziêtego pó¼niej do niewoli d'Elbée wys³ano przed pluton egzekucyjny. W opinii historyków katolickich, w Wandei po stronie ludno¶ci tego regionu w obronie wiary i tradycji walczy³y resztki królewskiej i rycerskiej armii. Star³y siê tam te dwie tak odmienne armie, dwie Francje: tradycyjna, rycerska, chrze¶cijañska i monarchistyczna - z Francj± ateistyczn±, rewolucyjn±.
Od 1793 do 1799 roku w samej Wandei i prowincjach zachodnich 200 razy zdobywano i odbijano miasta, stoczono 700 pomniejszych walk i 17 wielkich regularnych bitew. Wandea w ró¿nych okresach utrzymywa³a od 70 do 75 tys. ludzi pod broni±. Zwyciê¿y³a lub rozproszy³a ok. 300 tys. ¿o³nierzy z regularnych oddzia³ów oraz 600-700 tys. dokonuj±cych rekwizycji i gwardzistów narodowych. Zdoby³a 500 armat i przesz³o 150 tys. strzelb.
Wandejczycy byli jednak tylko ochotnikami, ch³opami zwi±zanymi sercem i poczuciem obowi±zku z ziemi±. To jeden z powodów, dla których czêsto nie udawa³o siê im wykorzystaæ odnoszonych sukcesów. Po zwyciêstwie, jakim by³o zdobycie 18 czerwca 1793 r. Angers, zamiast - nie zwlekaj±c - ruszyæ na Pary¿, rozeszli siê do swoich gospodarstw... na ¿niwa. Byæ mo¿e marsz na Pary¿ odmieni³by koleje rewolucji. Ostateczn± klêskê Wielka Armia Katolicka i Królewska ponios³a 23 grudnia pod Savenay. ¯ycie straci³o tam wiêkszo¶æ jej dowódców.
Genera³ Westermann ("rze¼nik Wandei") pisa³ z pola bitwy Savenay do w³adz: "Wandea ju¿ nie istnieje! Dziêki naszej wolnej szabli umar³a wraz ze swoimi kobietami i dzieæmi. Skoñczy³em grzebaæ ca³e miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystuj±c dane mi uprawnienia, dzieci rozdepta³em koñmi i wymordowa³em kobiety, aby nie mog³y rodziæ wiêcej bandytów. Nie ¿al mi ani jednego wiê¼nia. Trupy za¶cielaj± drogi, miejscami jest ich tyle, ¿e tworz± piramidy. Zniszczy³em wszystkich, nie bierzemy jeñców. Lito¶æ nie jest rewolucyjn± spraw±!".
Historycy szacuj±, ¿e w Wandei zginê³o prawie 600 tys. powstañców.
Zag³ada Wandei
Po klêsce pod Savenay kraina ta zosta³a skazana na zag³adê. 1 sierpnia Komitet Ocalenia Publicznego wyda³ uchwa³ê nakazuj±c± zniszczenie Wandei - mieszkañców, wszelkich zabudowañ, upraw, byd³a.
Od 21 stycznia 1794 r. podzielone na 20 kolumn wojska republiki pod wodz± gen. Turreau, zwane kolumnami piekielnymi, posuwa³y siê koncentrycznie w g³±b Wandei, niszcz±c dos³ownie wszystkich i wszystko. 6 lutego parlament poleci³ genera³owi: "Eksterminowaæ bandytów co do jednego - oto twoje zadanie". Jeden z genera³ów piekielnych kolumn przed wymarszem do Wandei przemawia³ do swoich ¿o³nierzy: "Towarzysze, wchodzimy do kraju opanowanego powstaniem; dajê wam rozkaz wydaæ p³omieniom wszystko, co bêdzie mo¿liwe do spalenia i przebiæ ostrzem bagnetu wszystko, co napotkacie ¿ywego na waszej drodze". Nim wydany zosta³ ten rozkaz, ju¿ prawie wszystkie miasta Wandei zosta³y spalone, do podpalenia pozosta³y tylko najmniejsze wioski i pojedyncze chaty. Wed³ug wspó³czesnego historyka: "W piêæ dni ca³a Wandea zosta³a pokryta szcz±tkami i popio³ami. 60 tysiêcy ludzi z ¿elazem i p³omieniem w rêce przesz³o j± we wszystkich kierunkach, nie pozostawiaj±c nic, co by sta³o na nogach, nic ¿yj±cego. Wszelkie okrucieñstwa uprzednio pope³nione by³y tylko niewinn± gr± w porównaniu do tych obrzydliwo¶ci. Te armie, naprawdê piekielne, zmasakrowa³y mniej wiêcej æwieræ pozosta³ej przy ¿yciu ludno¶ci".
Mordowano ka¿dego, kto znalaz³ siê na drodze piekielnych kolumn, twierdz±c, i¿ ka¿dy Wandejczyk to wróg rewolucji. Niemowlêta obnoszono na bagnetach, kobiety w stanie b³ogos³awionym "prasowano" pras± z winnicy, odr±bane g³owy Wandejczyków wieszano na bramach miejskich w dowód tryumfu wolno¶ci nad ciemnot±. Ze zdartej z Wandejczyków skóry wytwarzano spodnie. Studnie zatruwano arszenikiem, na szerok± skalê stosowano gazy truj±ce. ¯ywych ludzi "grillowano" dla uzyskania t³uszczu, który nastêpnie przelewano do beczek i sprzedawano...
O czym pisano w raportach do w³adz w Pary¿u? "Ca³y czas polujê. Ka¿dego dnia moi my¶liwi przynosz± mi co najmniej 20 g³ów bandytów, by sprawiæ mi przyjemno¶æ. [...] ilo¶æ zwierzyny jednak siê zmniejsza". "Zabijamy ich po dwa tysi±ce dziennie". "Wolê podrzynaæ gard³a, by oszczêdzaæ naboje". "Pali³em i ¶cina³em g³owy jak zwykle". "By³o ich zbyt ma³o, by urz±dziæ prawdziw± rze¼" (gen. Hoche, po wymordowaniu 700 osób w La Gaubretiere). "Dzieñ mêcz±cy, ale owocny" (gen. Cordelier, którego ¿o³nierze wymordowali mieszkañców Lucs-sur-Boulogne i ostrzelali z armat ko¶ció³, gdzie schronili siê starcy, kobiety i dzieci (110 poni¿ej siedmiu lat, w¶ród nich jedno 15-dniowe). W 1794 r. w Angers wojska wymordowa³y ok. 2 tys. ludzi, w wiêkszo¶ci prostych ch³opów, w tym kobiety, starców i dzieci.
Aby przyspieszyæ i "usprawniæ" eksterminacjê, rewolucyjny komisarz na Wandeê jakobin Jean Carrier opracowa³ technologiê ludobójstwa zwan± noyad. Stare barki z przedziurawionymi i prowizorycznie zatkanymi kad³ubami spuszczano na Loarê z setkami ludzi - kap³anów, starców, kobiet i dzieci. Na ¶rodku rzeki wyjmowano zabezpieczenie i barki szybko tonê³y wraz z wiê¼niami. Od 16 listopada 1793 do 13 lutego 1794 roku dosz³o do wielu masowych egzekucji: 23 grudnia - 800 osób, 24 grudnia - 300, 25 grudnia - 200, 27 grudnia - 400, 5 stycznia 1794 r. - 400, 17 i 18 stycznia - po 300 osób. Po utopieniu w Loarze 5 tys. skazañców Carrier cieszy³ siê: "Có¿ za rewolucyjny potok z tej Loary!".
Maria Kaliñska
Nasz Dziennik, pi±tek, 14 lipca 2006, Nr 163 (2573)